23.XI Janusz Radek „Z ust do ust”

Nikt tak nie gra, nie śpiewa i nie bawi się sceną jak Janusz Radek. Robi, co chce z piosenką, która jest dla niego liryczną opowieścią, czasami opisem obyczajów.

Nowa płyta Janusza Radka pt: „Z ust do ust” to historia o ciągłym przyciąganiu się do siebie ludzi nawzajem, wbrew mijającej już modzie na przeżywanie wszystkiego samemu w pojedynkę. Radek swoim zwyczajem znowu pomieszał gatunki i style by stworzyć niepowtarzalną historię zawartą w jedenastu piosenkach do tańczenia w parach. Wszyscy jesteśmy świetnymi tancerzami, jako single, teraz nastaje era muzyki do tańczenia we dwoje, blisko przytuleni policzkami kołyszemy swoje ciała miarowo.

Ten taniec już kiedyś był i ta muzyka też jest skądś znajoma, a przynajmniej budzi skojarzenia z przeszłości Jednak jest to na wskroś nowoczesna produkcja, mocno osadzony rytm spotyka się z wyrafinowaną aranżacją niekończących się melodii. Zajął się tym Tomasz Filipczak, który rozbudował instrumentarium od sekcji rytmicznej, tubę i wibrafon – po soczystą elektronikę i sampling.

Płyta ukazała się 6 marca 2012, a recital miał swoją premierę sceniczną 27 marca 2012, podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.

23.11, sobota, godz. 18.00 KUP BILET w INTERTICKET.PL oraz w KUPBILECIK.PL 
Sala Koncertowa Portu Gdynia,
ul. Rotterdamska 9, Gdynia
*Bilety: 60 zł (rzędy I-XII) / 50 zł (rzędy XIII-XXI)

Janusz Radek – nietuzinkowy Artysta, niebanalny człowiek, niezwykły wokalista i charyzmatyczny frontman… na scenie nie tylko świetnie śpiewa… jego osobowość oraz bliski i wyjątkowy kontakt z publicznością powodują, że potrafi przenieść widza w niezwykłe miejsca. Raz są to klimaty retro, raz przepiękne liryczne brzmienia. Innym razem zadziwia muzyką taneczną- bardzo nowoczesną, by za chwilę powrócić sentymentalnie do utworów Czesława Niemena, czy Ewy Demarczyk.

Koncertowo Janusz Radek to  gwarancja jakości i poziomu, ale także emocji, niejednokrotnie zaskakujących… Bo Janusz Radek lubi niespodzianki. Każdy jego program jest inny, każda płyta odmienna. Nawet w trakcie recitalu nastrój może się radykalnie zmienić – i wykonawca zaserwuje romantycznie zasłuchanej publiczności szalony, zwariowany pastisz, albo wyciszy rozbawioną salę szarpiącym nerwy songiem. Czasem też niewinna zapowiedź piosenki urośnie do rangi samodzielnego utworu zaimprowizowanego na naszych oczach. A jeśli to wszystko zniesiemy spokojnie, to zawsze są jeszcze bisy – a tam się potrafi dziać, oj potrafi… Inny i niepowtarzalny jest nie tylko każdy program, ale każdy koncert – bo to zawsze wypadkowa nastroju wykonawcy i odbioru jego propozycji, reakcji publiczności. No i jest jeszcze radość. Radość śpiewania, muzykowania na scenie, bycia słuchanym… i taka zwyczajna, bardzo prywatna – radość życia. W dowcipnych komentarzach, w żartach muzycznych, w rozbrajającej autoironii, w każdym zaśpiewanym dźwięku. W geście. W szerokim uśmiechu i blasku oczu. Promieniująca i niepostrzeżenie wypełniająca koncertowe sale i zakamarki podświadomości widzów. Jej cząstkę każdy zabiera ze sobą. A wielu po nią wraca – to taki sympatyczny, nieszkodliwy nałóg.

Możliwość komentowania jest wyłączona.