Krzysztof Węgrzynowicz – „W małym dworku”

Krzysztof Węgrzynowicz

Krzysztof Węgrzynowicz

Od wielu lat uczestniczysz w warsztatach Grupy Teatralnej „Scena 138”. Skąd pomysł na karierę teatralną?

Czy moje działania teatralne można nazwać karierą? Nie wiem, ale niech tak będzie (śmiech). Ze sceną związany jestem od dziecka. Zaczynałem w przedszkolu występując i śpiewając piosenki na dzień matki. Później były występy taneczne w podstawówce. W wieku licealnym wróciłem zarówno do teatru, jak i tańca. Zapisałem się do szkolnego koła teatralnego. Jednocześnie wróciłem do tańca towarzyskiego, a także prowadziłem większość imprez i wydarzeń w moim technikum. Podczas „najdłuższych wakacji życia” pracowałem w miasteczku westernowym w grupie artystycznej. Do moich codziennych zadań należało m.in. udział w scenkach rodzajowych czy taniec country. Później zakres obowiązków się rozszerzył o konferansjerkę oraz układanie własnych choreografii tańców. W tym miasteczku spędziłem trzy sezony wakacyjne. Wracając na studia po wakacjach brakowało mi sceny, występów. Wtedy zacząłem bardziej interesować się teatrem, zarówno biernie – chodząc na spektakle do trójmiejskich teatrów, jak i czynnie – wstępując w szranki „Sceny 138”. Jak widać teatr i występy przewijały się praktycznie przez całe moje życie, stąd bardziej bym powiedział, że aktywności artystyczne są częścią mojego życia, a nie pomysłem na karierę.

Jak wspominasz pierwszą premierę teatralną, pierwszą konfrontację z publicznością?

Był to spektakl „Kopciuszek” w reżyserii Tomasza Podsiadłego. Od razu zostałem wrzucony na głęboką wodę. Początkowo miałem tylko tańczyć w przedstawieniu, jednak los chciał inaczej. Moja rola tańczona została zamieniona w postać Ptaka Zapowiadacza, którego wszystkie kwestie musiałem dopisać do scenariusza sam. Oczywiście w porozumieniu z reżyserem. Tutaj wykorzystałem moje doświadczenie konferansjerskie i było mi łatwiej to wszystko zrealizować. Końcowy efekt był pozytywny, moja postać podobała się widzom, zatem spadł mi kamień z serca i cieszyłem się niezmiernie z tego sukcesu.

Dzisiaj jesteś jedną z twarzy „Sceny 138”. Wystąpiłeś prawie we wszystkich spektaklach wyreżyserowanych przez Tomasza Podsiadłego. Jak zmieniło się przez te wszystkie lata twoje podejście do sceny i pracy nad rolą?

Podejście do sceny zmieniło się w minimalnym stopniu. W dalszym ciągu bardzo szanuję to specyficzne miejsce, na którym momentami dzieją się wręcz cuda. Uwielbiam scenę, czuję się na niej dobrze, a jednocześnie czuję olbrzymi respekt do tego co jest na niej prezentowane i do pracy artystów.

A podejście do pracy nad rolą?

Zmienia się wraz ze zdobywanym przeze mnie doświadczeniem. I nie mam tutaj na myśli jedynie doświadczenia w graniu, ale przede wszystkim rozwój warsztatu aktorskiego, nad którym pracuję nie tylko w „Scenie 138”. W pracy nad nowym spektaklem daję z siebie 110 procent, czuję, że mogę sobie pozwolić na więcej i na więcej też mnie stać.

Kontakt z publicznością jest nadal wyzwaniem? Łączy się ze stresem i skurczem żołądka?

Każdy występ, każdy spektakl traktuję jak wyzwanie i zawsze czuję stres przed wejściem na scenę. Stres ten jest jednak w moim przypadku mobilizujący. Ja podchodzę do tego tak, że gdyby stresu nie było, czułbym niepokój. Gdy zależy mi na czymś, stres towarzyszy mi na początku lub na moment przed rozpoczęciem. Ja odbieram to pozytywnie i dzięki temu jeszcze mocniej skupiam się na zadaniu.

Czym zajmujesz się na co dzień? Czy to dziedzina związana z kulturą, czy może zupełnie inna bajka?

Na co dzień pracuję w międzynarodowej korporacji na stanowisku księgowego, zatem do teatru daleka droga.

Nie kusiło Cię aby zdawać do szkoły aktorskiej lub po prostu przejść na profesjonalną stronę teatru?

A i owszem, kusiło. Będąc na studiach, zanim jeszcze dołączyłem do „Sceny 138” chciałem zdawać na Akademię Muzyczną na kierunek wokalno-aktorski lub na musical. Niestety moje aktywności na studiach nie pozwoliły mi na to, ponieważ zaangażowałem się w działalność w organizacji studenckiej w takim stopniu, że nie miałem już fizycznie czasu na przygotowania do egzaminów. Wiem, że brak czasu większość ludzi może traktować jako wymówkę… może po części tak właśnie było. Trudno mi już teraz to ocenić. Jak wspomniałem wcześniej, brak szkoły nadrabiam poprzez warsztaty i zajęcia aktorskie.

Scena to dzisiaj dla Ciebie przestrzeń do realizacji marzeń? Czy już jednak profesjonalna praca?

Na pewno scena jest miejscem, gdzie realizuję marzenia. Ale żeby te marzenia można było spełniać, potrzebna jest ciężka, momentami katorżnicza praca. Zgodnie ze słowami mojego taty: „jak już coś robić, to robić to porządnie”, staram się podchodzić profesjonalnie do każdego zadania aktorskiego. Początkowo szukam, później ćwiczę, ćwiczę, ćwiczę… Czerpię inspirację ze wszystkiego co mnie otacza, z życia codziennego, z własnych doświadczeń życiowych.

Scena 138 to grupa amatorska, warsztaty i spektakle, które zawsze będą przypisane do tej konkretnej grupy działań artystycznych. Czy stygmat amatora jest w tym przypadku uzasadniony? Czy to w jakikolwiek sposób jest dla ciebie krzywdzące?

Z teoretycznego punktu widzenia określenie „amator” nie jest negatywne, ponieważ każdy z członków „Sceny 138” jest miłośnikiem teatru i znajduje przyjemność w graniu, byciu na scenie. Bardzo często ludzie podchodzą do amatorów jako nieprofesjonalistów. W przypadku Sceny 138 nie jest to prawda, ponieważ zdecydowana większość, jak nie wszyscy jej członkowie, mają doświadczenie sceniczne. Czy jest to krzywdzące? Jedynie w momencie, kiedy ludzie odnoszą się nie do naszego warsztatu aktorskiego, a do aspektów zupełnie niezależnych od aktora. Ale takie zachowania obserwujemy również w stosunku do spektakli i aktorów profesjonalnych, zatem ja osobiście nie zwracam na takie rzeczy uwagi. Każdy z nas jest inny, subiektywnie odbiera to, co widzi. Odbiór spektakli „Sceny 138” jest pozytywny, zatem jeśli widzowie przeżywają nasze spektakle i bawią się na nich, to jaka jest różnica czy na scenie widzą amatora czy profesjonalistę?

Krzysztof Węgrzynowicz w Centrum Kultury w Gdyni

"W małym dworku" Krzysztof Węgrzynowicz"W małym dworku" Krzysztof Węgrzynowicz"W małym dworku" Krzysztof Węgrzynowicz

 

 

 

 

 

 

"Rybki. Historia gdyńskiej miłości" Krzysztof Węgrzynowicz"Rybki. Historia gdyńskiej miłości" Krzysztof Węgrzynowicz"Rybki. Historia gdyńskiej miłości"

Możliwość komentowania jest wyłączona.